• pół kostki drożdży
  • szkl. mąki żytniej 2000
  • szkl. płatków owsianych lub żytnich
  • szkl. otrębów (jakichkolwiek)
  • dodatki, które stosuję zamiennie, albo i wszystkie na raz w zależności od zawartości szuflady: siemię lniane, słonecznik, czarnuszka, pestki dyni (można sobie jeszcze coś wymyślić, np. cieciorka, żurawina)
  • 1 kg mąki (tutaj przynajmniej pół kilo to mąka pszenna 500, reszta to mieszanki mąk, które akurat mam, żytnia 750, orkiszowa razowa, pszenna razowa itp.)
  • 3 łyżki oleju
  • łyżka soli (dla mnie wystarcza)

Drożdże rozpuścić w 1,2 l ciepłej wody, dodać szczyptę cukru. Gdy pojawią się bąbelki dolać do suchych składników i wymieszać ręką. Masa powinna być gęsta, ale lejąca się. Wkładamy do foremki (u mnie wyłożonej papierem), przykrywamy powierzchnię ciasta (nie foremki) folią – aby powierzchnia nie wyschła i pozostawiamy do wyrośnięcia, ok. 2 godzin. Po wyrośnięciu folię zdejmujemy. Pieczemy w 180 stopniach 90 minut. Po upieczeniu od razu wyciągamy z foremki i zdejmujemy papier. Zostawiamy do wystygnięcia pod suchą i czystą ściereczką. Chleb można z powodzeniem mrozić. Pyszny. Nawet po 2-3 dniach (na dłużej nie starcza).